22 września 2026r. o godz. 10.00 w siedzibie Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku odbyła się konferencja prasowa poświęcona sytuacji pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej na Podlasiu.
Dziękujemy za liczną obecność dziennikarzom mediów regionalnych i ogólnopolskich.
Rozmawialiśmy o świadczeniach opieki koordynowanej i diagnostyce wykonanej ponad niewystarczające limity, a także o planowanych wskaźnikach jakości, które mogą prowadzić do dalszego obniżania finansowania POZ.
Konferencję otworzyła dr Joanna Zabielska-Cieciuch, prezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie.
Podkreśliła, że spotkanie zostało zorganizowane po to, aby zwrócić uwagę na decyzje NFZ, których konsekwencje poniosą przede wszystkim pacjenci. Przychodnie rozwinęły diagnostykę, zbudowały zespoły i objęły pacjentów opieką koordynowaną zgodnie z kierunkiem wyznaczonym przez płatnika. Nie mogą jednak bez końca finansować z własnych środków świadczeń, które prawidłowo wykonały w ramach publicznego systemu.
Ograniczenie finansowania diagnostyki wykonywanej blisko miejsca zamieszkania oznacza ograniczenie mieszkańcom Podlasia dostępu do szybkiego rozpoznania i leczenia. Szczególnie dotkliwie odczują to pacjenci z mniejszych miejscowości, dla których alternatywą jest odległa poradnia specjalistyczna, dłuższa kolejka albo prywatne badanie.
Pacjent nie może usłyszeć: „Badanie jest potrzebne, ale pieniądze na diagnostykę skończyły się w tabeli NFZ”.
Choroba nie sprawdza limitu przed pojawieniem się objawów. Jeżeli badanie jest medycznie uzasadnione i może zostać wykonane szybciej, bliżej oraz taniej w POZ, publiczny płatnik powinien zapewnić jego finansowanie.
Dr Piotr Sielatycki, kardiolog i prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku, wskazał, że od początku uczestniczy w realizacji opieki koordynowanej i widzi jej praktyczną wartość:
„Odwracanie piramidy świadczeń musi polegać na wzmacnianiu podstawowej opieki zdrowotnej. Pacjent powinien otrzymywać możliwie dużo skutecznej diagnostyki i leczenia blisko domu. Dzięki temu nie musi trafiać do poradni specjalistycznej, jeżeli jego problem może zostać rozwiązany w POZ, ani do szpitala z powikłaniem, któremu można było wcześniej zapobiec”.
Diagnostyka wykonana w POZ jest szybsza dla pacjenta i tańsza dla całego systemu niż rozpoczynanie tej samej ścieżki w AOS albo w szpitalu.
Dr Joanna Szeląg mówiła o znaczeniu opieki koordynowanej i rozszerzonej diagnostyki dostępnej w gabinecie lekarza rodzinnego:
„Dzięki badaniom takim jak Holter EKG, echo serca czy rozszerzona diagnostyka laboratoryjna możemy wcześniej rozpoznawać choroby, wdrażać leczenie i ograniczać ryzyko powikłań, hospitalizacji oraz trwałej niepełnosprawności”.
Szczególnie niezrozumiała jest sugestia, aby po wyczerpaniu miesięcznego budżetu tworzyć kolejki do badań diagnostycznych.
Jak zakolejkować szybki test CRP albo Strep-test u gorączkującego dziecka w sezonie infekcyjnym?
,,Takie badania służą podjęciu decyzji klinicznej tu i teraz. Pozwalają między innymi ograniczać niepotrzebne stosowanie antybiotyków. Infekcja nie zaczeka do następnego miesiąca tylko dlatego, że w planie finansowym NFZ wyczerpał się limit.”
Dr Izabela Małyszko przedstawiła jeden z największych paradoksów obecnej sytuacji:
„NFZ realizuje projekt FERS «Opieka koordynowana w POZ» o wartości blisko 187 mln zł. Fundusz promuje ten model i zachęca przychodnie do obejmowania nim coraz większej liczby pacjentów.
Jednocześnie część prawidłowo wykonanych świadczeń ponad niewystarczające limity nie została sfinansowana”.
Przychodnie zastosowały się do zaleceń NFZ, zbudowały zespoły, kupiły sprzęt, rozwinęły diagnostykę i objęły pacjentów opieką. Teraz okazuje się, że mają kredytować publicznego płatnika.
Nie można wydawać milionów na promocję opieki koordynowanej, a następnie ograniczać pieniędzy na jej rzeczywistą realizację.
Dr Adam Boruch zwrócił uwagę na kolejne zagrożenie – propozycję obniżania finansowania POZ na podstawie źle skonstruowanych wskaźników jakości:
„Nie sprzeciwiamy się ocenie jakości. Przeciwnie: jakość należy mierzyć, rozwijać i nagradzać. Wskaźnik musi jednak dotyczyć czegoś, na co przychodnia może rzeczywiście wpłynąć”.
Tymczasem w 13 z 17 powiatów województwa podlaskiego nie ma lokalnego realizatora programu profilaktycznej kolonoskopii. Lekarz rodzinny może pacjenta edukować i zachęcać, ale nie może zakontraktować za NFZ dodatkowej pracowni, skrócić terminu ani zapewnić transportu przez pół województwa.
Podobnie część cytologii wykonywana jest prywatnie i nie jest widoczna w danych rozliczeniowych Funduszu. Pacjentka została zbadana, lecz statystyka NFZ może tego nie pokazywać.
To nie są wskaźniki jakości pracy przychodni. To wskaźniki organizacji programów przez NFZ albo niekompletności danych NFZ.
Każda złotówka odebrana POZ oznacza mniej pieniędzy na diagnostykę, wyposażenie, rozwój oraz zatrudnienie lekarza, pielęgniarki czy koordynatora.
Pacjentów i problemów zdrowotnych pozostanie dokładnie tyle samo. Będzie tylko mniej środków na zapewnienie im opieki.
Po wystąpieniach odbyła się sesja pytań i odpowiedzi. Dziennikarze pytali między innymi o konsekwencje limitowania diagnostyki, sytuację małych przychodni oraz o to, co lekarze będą musieli powiedzieć pacjentom po wyczerpaniu środków.
Jeszcze raz dziękujemy przedstawicielom mediów za obecność, zainteresowanie i rzeczową dyskusję.
Liczymy, że rozmowa rozpoczęta na Podlasiu doprowadzi do konkretnych decyzji Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.
Oczekujemy od NFZ i Ministerstwo Zdrowia jasnej odpowiedzi:
Jeżeli mamy rozwijać opiekę koordynowaną i diagnozować pacjentów w POZ – należy zapewnić finansowanie prawidłowo wykonanych świadczeń.
Jeżeli mają obowiązywać niewystarczające limity i kolejki do diagnostyki – NFZ powinien powiedzieć o tym pacjentom wprost.
Nie poprawia się jakości, odbierając środki potrzebne do jej poprawy.
Nie da się odwrócić piramidy świadczeń, podcinając jej podstawę.

